czwartek, 26 lutego 2015

Kilka słów o kimś niezwykłym…

















        
        Twarda oprawa, około 300 stron, na okładce widnieje znajoma (przynajmniej dla większości fanów cięższego brzmienia) twarz. U góry nazwa serii Gwiazdy sceny, która moim zdaniem jest tutaj nieadekwatna, ponieważ bohater tej książki z pewnością nie czuje się jak gwiazda, a już na pewno tak się nie zachowuje. Dla mnie określenie „gwiazda” ma negatywny wydźwięk – kojarzy mi się z wymalowanymi i ubranymi w drogie, markowe ciuchy obecnymi gwiazdami show-biznesu, które żądają wymyślnych udogodnień w swoich garderobach oraz specjalnego traktowania po występie.
Uf… Wyrzuciłam z siebie niezadowolenie zachowaniem współczesnych celebrytów. Teraz z czystym sumieniem mogę kontynuować.
        Bohaterem tej biografii jest nie kto inny, tylko sam Bruce Dickinson – znany milionom jako wokalista Iron Maiden, zespołu reprezentującego New Wave Of British Heavy Metal. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że jest on prawdziwym człowiekiem renesansu. Szermierka (w 1989 roku był nawet na 7. miejscu w brytyjskich rankingach i mógł jechać na Olimpiadę, ale plany koncertowe Iron Maiden kolidowały z rozgrywkami sportowymi, więc z nich zrezygnował), pilotaż (lata Boeingiem 757; jeden z nich, nazwany Ed Force One, był specjalnie przystosowany do transportowania sprzętu muzycznego – zespół podróżował nim podczas tras w 2008 i 2010/2011 roku), pisanie książek, prowadzenie audycji radiowych oraz programów telewizyjnych to tylko niektóre z jego aktywności. Podziwiam go, że był i jest wstanie znaleźć czas, aby to wszystko robić. Sądzę, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Jest człowiekiem pełnym energii – szukał dla siebie różnych zajęć, ponieważ nie chciał pod koniec życia stwierdzić, że spędził je na podróżowaniu autobusem i piciu piwa z kumplami. Jego żywiołowość widać na koncertach – miałam przyjemność w czerwcu 2014 roku po raz pierwszy zobaczyć Iron Maiden na żywo. Byłam oczarowana tym występem. Kto normalny w wieku 56 lat biega po scenie przez dwie godziny i do tego jeszcze śpiewa? Nikt, bo Bruce jest po prostu niezwykłym człowiekiem. 
        O całej jego niezwykłości dowiedziałam się właśnie z tej biografii – kupiłam ją kilka miesięcy po koncercie. Muszę powiedzieć, że wręcz ją połykałam, a nie czytałam, ciekawa życia tego człowieka. Pisana jest tak, że nie można się od niej oderwać. Do tego dochodzą zabawne tytuły niektórych rozdziałów, jak np. ROZDZIAŁ 7: W którym główny bohater staje przed propozycją nie do odrzucenia, ale będąc porządnym kolesiem, chwilę się zastanawia. Takie biografie mogę czytać - bez zbędnych dat, napisane w sposób przystępny i dowcipny. Znajduje się w niej też duża ilość wypowiedzi osób, które znały Dickinsona, pracowały z nim. Ponadto, każdy etap życia Bruce’a jest szczegółowo opisany, co ma znaczenie zwłaszcza w przypadku jego młodości i kariery solowej, ponieważ biografii dotyczących Iron Maiden jest wiele. Niestety, jak to w przypadku żyjących i wciąż aktywnych osób bywa, zawiera ona tylko informacje do momentu skończenia pisania – mam nadzieję, że autor pokusi się o kolejne wydanie. Dużym minusem dla mnie jest mała liczba zdjęć – Bruce jest zbyt barwną postacią, aby ograniczać pod tym względem to wydawnictwo.
        Jak na książkę tego typu przystało, najpierw mamy wprowadzenie „historyczne”, czyli od narodzin, przez czasy szkolne (pełne ciekawych i tych mniej interesujących faktów), aż do pierwszych występów. Następnie poznajemy pierwszy znaczący zespół w życiu Dickinsona – Samson. To właśnie podczas występu z tą grupą w 1981r. na festiwalu w Reading (Wielka Brytania) został zauważony przez managera Iron Maiden (Roda Smallwooda), zaproszony na próbę i wkrótce przyjęty do zespołu, na miejsce Paula Di’Anno. Tak zaczęła się jego przygoda z Żelazną Dziewicą, którą porzucił ponad 10 lat później na rzecz solowej kariery – po prostu chciał iść w innym kierunku niż Steve Harris (basista i założyciel Iron Maiden, a także autor większości tekstów i muzyki). Mało kto odważył by się na odejście z takiego zespołu, a Bruce jednak to zrobił – chciał spróbować czegoś nowego, poeksperymentować z muzyką.
Po trwającej 6 lat rozłące, ich drogi ponownie się zeszły. Posypały się kolejne płyty i trasy koncertowe. Książkę kończy rozdział opisujący m. in. wszystko co związane z czternastym (będącym na chwilę obecną przedostatnim) albumem studyjnym Iron Maiden – wydanym w 2006 roku A Matter of Life and Death.
        Mankamentem polskojęzycznej wersji tej biografii jest przede wszystkim fakt, że została ona wydana dopiero 6-7 lat po jej napisaniu – przez ten czas m. in. Iron Maiden wydało następną płytę. Nie rozumiem dlaczego zwlekali tyle czasu z tłumaczeniem.
Dolna część okładki także nie przypadła mi do gustu, a to dlatego, że podtytuł brzmi Iron Maiden. To tak jakby wszystko co Bruce zrobił (i robi) kręciło się tylko wokół tego zespołu. Zapewne wydawca chciał w ten sposób przyciągnąć większą liczbę czytelników, ale kariera solowa Bruce’a oraz wszelkie jego aktywności poza-muzyczne również zasługują na uwagę.
Dlatego zdecydowałam się pokazać też okładkę anglojęzycznego wydania, zawierającą podtytuł Flashing Metal with Iron Maiden and Flying Solo, który według mnie bardziej pasuje do treści książki.
        Jestem pewna, że wrócę do tej książki, ponieważ czytając ją pierwszy raz nie miałam pojęcia o wielu rzeczach, które myślę, że teraz już znam i rozumiem – sądzę, że jeszcze więcej dowiem się o tym człowieku, o jego wyjątkowości.
Biografię tę polecam przede wszystkim fanom Iron Maiden, nawet tym, dla których zespół ten przestał istnieć po odejściu Paula Di’Anno – może spojrzą na Bruce’a łaskawszym okiem. Zachęcam również do jej przeczytania tych, którzy chcą poznać bliżej tę fantastyczną postać.


Z uwagi na zaistniałe okoliczności, chciałabym wspomnieć o czymś jeszcze.
Dnia 19.02.2015r. na oficjalnej stronie zespołu Iron Maiden pojawił się komunikat o następującej treści:
Tuż przed Bożym Narodzeniem wokalista Maiden, Bruce Dickinson, udał się do lekarza na rutynową kontrolę. Wszystko doprowadziło do szczegółowych badań i biopsji, która wykazała niewielkiego guza na końcu języka. Siedem tygodni poddawał się chemioterapii i radioterapii, a całe leczenie zakończyło się wczoraj. Guz został wykryty w początkowej fazie i rokowania są bardzo dobre. Lekarze Bruce'a przewidują, że wróci do pełni zdrowia pod koniec maja. W między czasie prosimy o cierpliwość, zrozumienie i poszanowanie prywatności Bruce'a i jego rodziny. Będziemy informować o postępach w leczeniu. Bruce ma się bardzo dobrze zważywszy na okoliczności.
Kto jak kto, ale Bruce nie odpuści. Jestem pewna, że zrobi wszystko, aby wyzdrowieć i wrócić do pełni sił. Parafrazując słowa utworu Iron Maiden: Heaven MUST wait ‘til another day!



Artemora


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz