Pierwsza część tej serii trafiła w moje
ręce jakieś 10 lat temu. Wtedy byłam jeszcze małą dziewczynką, która na dźwięk
słowa koń promieniała ze szczęścia. Pewnego dnia poszłam z tatą do księgarni,
aby znaleźć ciekawą książkę do czytania podczas dłuższej podróży samochodem.
Była to pierwsza pozycja, jaką zaproponowała nam ekspedientka. Na okładce
znajdowały się galopujące konie, a opis z tyłu książki sugerował, że treść
także ich dotyczy, więc wzięliśmy pierwsze trzy części, które akurat były na
miejscu w księgarni.
W ten sposób trafiłam do świata, gdzie
konie nie są traktowane wyłącznie jako sposób zarobku, czy też pokazania
swojego prestiżu i stopniowo stawałam się posiadaczką całej serii, która na
dzień dzisiejszy składa się z dwudziestu części (jest jeszcze pięć dodatkowych,
których wciąż nie przetłumaczono na język polski) i opowiada o losach Amy –
14-letniej dziewczyny, której matka (Marion) założyła schronisko dla koni o
nazwie Heartland. W codziennej pracy pomagają im Jack (dziadek Amy) oraz Treg
(17-letni pracownik, przyjaciel Amy).
Cykl ten rozpoczyna się rodzinną tragedią - już w pierwszej części cyklu matka Amy ginie w wypadku samochodowym. Od tej chwili dziewczyna sama musi uporać się ze wszystkim, ale mimo wielu przeciwności losu udaje się jej.
Heartland to miejsce, gdzie źle traktowane konie znajdują schronienie i odzyskują zaufanie do człowieka. Dzieje się to przy wykorzystaniu techniki „join-up”, którą po raz pierwszy opisał Monty Roberts. Ogólnie rzecz biorąc polega ona wytworzeniu więzi między człowiekiem a zwierzęciem, ustaleniu przywództwa w „stadzie” – koń dobrowolnie podąża za człowiekiem, bo wie, że z nim nic mu nie grozi, ma do niego zaufanie. W Heartlandzie także wykorzystuje się masaż TTouch, który pomaga rozluźnić konia oraz wzmocnić więź z nim oraz stosuje się wszelkiego rodzaju zioła (o działaniu np. uspokajającym, pobudzającym apetyt).
Niespełna dwieście stron, format mniejszy od A5, duża czcionka, odstępy między wersami, a także spora ilość dialogów czynią każdą część tej serii idealną do przeczytania w jeden wieczór. Osobiście bardzo lubię ten cykl, ponieważ mimo problemów, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć, zawsze znajdują wyjście z sytuacji, oczywiście z korzyścią dla koni. Książki te wprowadziły mnie też w tematykę jeździectwa naturalnego. Pokazały, że między człowiekiem a koniem może wytworzyć się niezwykła, często bardzo silna więź oparta na wzajemnym zaufaniu, uznanie przez konia dominacji jeźdźca na drodze porozumienia, co skutkuje wewnętrznym spokojem zarówno człowieka, jak i zwierzęcia.
Choć stwierdzam, że jest to książka raczej dla nastolatek, to jestem pewna, że jeszcze kiedyś (zapewne nie raz) do niej wrócę, ponieważ czasami przyjemnie przeczytać coś optymistycznego.
Cykl ten rozpoczyna się rodzinną tragedią - już w pierwszej części cyklu matka Amy ginie w wypadku samochodowym. Od tej chwili dziewczyna sama musi uporać się ze wszystkim, ale mimo wielu przeciwności losu udaje się jej.
Heartland to miejsce, gdzie źle traktowane konie znajdują schronienie i odzyskują zaufanie do człowieka. Dzieje się to przy wykorzystaniu techniki „join-up”, którą po raz pierwszy opisał Monty Roberts. Ogólnie rzecz biorąc polega ona wytworzeniu więzi między człowiekiem a zwierzęciem, ustaleniu przywództwa w „stadzie” – koń dobrowolnie podąża za człowiekiem, bo wie, że z nim nic mu nie grozi, ma do niego zaufanie. W Heartlandzie także wykorzystuje się masaż TTouch, który pomaga rozluźnić konia oraz wzmocnić więź z nim oraz stosuje się wszelkiego rodzaju zioła (o działaniu np. uspokajającym, pobudzającym apetyt).
Niespełna dwieście stron, format mniejszy od A5, duża czcionka, odstępy między wersami, a także spora ilość dialogów czynią każdą część tej serii idealną do przeczytania w jeden wieczór. Osobiście bardzo lubię ten cykl, ponieważ mimo problemów, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć, zawsze znajdują wyjście z sytuacji, oczywiście z korzyścią dla koni. Książki te wprowadziły mnie też w tematykę jeździectwa naturalnego. Pokazały, że między człowiekiem a koniem może wytworzyć się niezwykła, często bardzo silna więź oparta na wzajemnym zaufaniu, uznanie przez konia dominacji jeźdźca na drodze porozumienia, co skutkuje wewnętrznym spokojem zarówno człowieka, jak i zwierzęcia.
Choć stwierdzam, że jest to książka raczej dla nastolatek, to jestem pewna, że jeszcze kiedyś (zapewne nie raz) do niej wrócę, ponieważ czasami przyjemnie przeczytać coś optymistycznego.
Artemora

W pełni zgadzam się z recenzją! Pomimo tego, że książka kierowana jest na pewno do innej kategorii wiekowej niż ta, którą ja prezentuję to jednak strasznie ją lubię, nie tylko za optymizm jakim napawa, ale także za to,że pokazała mi jak pracować z koniem i wiele nauczyła. (A i o chłopaku takim jak Treg miło pomarzyć ;))
OdpowiedzUsuńPrzy okazji, nie wiem czy wiesz, ale jest też serial na podstawie tej książki! Jest świetny! Nałogowo oglądam, no i Treg (tam o imieniu Ty) jest w nim jeszcze przystojniejszy niż to sobie wyobrażałam <3!
Jak czytałam tę książkę jakieś 10 lat temu to byłam nią oczarowana :). Teraz też lubię do niej wracać, właśnie ze względu na ten optymizm i to z niej jako pierwszej dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak "natural", że z koniem można inaczej pracować.
OdpowiedzUsuńSerial zaczęłam kiedyś oglądać, ale nieszczególnie mi przypadł do gustu - może kiedyś podejdę do niego jeszcze raz ;).
Artemora