czwartek, 15 stycznia 2015

"The Victorian Underworld" Donalda Thomasa.

        "The Victorian Underworld" to praca skupiająca się na świecie przestępczym wiktoriańskiej Anglii. Przestępstwa małe, duże, a czasem zdawałoby się, że niemożliwe do przeprowadzenia. Ta książka pokazuje, że niemożliwe wcale nie jest takie trudne.
        Wiktoriańska Anglia to Anglia, która zmieniała się z każdym dniem. Spójrzmy na Londyn - przepełniony ludźmi, ludźmi biednymi i bogatymi, ludźmi o nie do końca krystalicznej mentalności. To miasto, patrolowane przez przekupną policję, które aż prosiło się o bycie sceną różnego rodzaju przestępstw. Czy oznacza to kradzież kilku owoców ze straganu, fałszerstwo, obrabowanie sejfu, kradzież złota z pociągu czy wielkie organizacje przestępcze.
        Z jednej strony, na policję nie było co liczyć, aby ochroniła naszą własność, jednakże patrząc z drugiej strony, jakie miała na to szanse kiedy ludzie utrudniali jej pracę najbardziej, jak mogli. Ukrywanie zbiegów czy gratulowanie im udanej ucieczki z więzienia było na porządku dziennym. Gdy uczciwy zarobek ledwo starczał na przeżycie, ludzie łapali się każdej możliwości, by zarobić trochę więcej, nawet, jeśli miało się to odbyć nielegalnie.
        Gdy zaczynałam czytać tą książkę, wydawało mi się, że o tym właśnie będzie. O ludziach, którzy zeszli na drogę przestępstwa, ponieważ innej możliwości nie widzieli. A potem, czytając każdą kolejną opowieść, orientowałam się, że do zorganizowania większości tego typu przestępstw potrzebne były wielkie nakłady pieniężne. Biedni musieli zadowolić się niewielkimi zyskami z przestępstw, choć i tak były one wyższe od legalnego przychodu. Natomiast to ci, którzy posiadali pieniądze dokonywali tych naprawdę spektakularnych przedsięwzięć.
        Książka, pomimo bycia pracą naukową, napisana jest niezbyt trudnym językiem, choć oczywiście większość słownictwa specjalistycznego trzeba sprawdzać. Poważnym jej minusem jest jednak brak jej polskiego wydania, gdyż dla niektórych język angielski może być jednak barierą nie do przekroczenia.
        Jednakże, jeśli ktoś choć delikatnie zainteresowany historią dostanie w swoje łapki tą książkę, a język angielski nie jest mu całkiem obcy, serdecznie polecam jako spojrzenie na społeczeństwo angielskie pod panowaniem Królowej Wiktorii nie z punktu widzenia władz, ale zwykłych ludzi.
Z pozdrowieniami
Rosalie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz