wtorek, 11 listopada 2014

"Autobiografia Kuby Rozpruwacza" James Carnac

        Z uwagi na mijającą w ostatnią niedzielę 126. rocznicę śmierci Mary Jane Kelly, a także temat mojej pracy licencjackiej, postanowiłam podzielić się z Wami, drodzy czytelnicy, książką, której autor podaje się za jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców.
        O autorze maszynopisu, z którego głównie składa się opisywana przeze mnie książka, nie wiemy nic, poza informacjami, które zamieścił on w swojej książce. Badacze nie są w posiadaniu również żadnych danych, które mogłyby potwierdzić istnienie osoby zwanej Jamesem Carnaciem, ani nie udało się zidentyfikować go pod żadnym innym imieniem, na podstawie faktów z jego życia opisanych w książce.
        Poza autorem maszynopisu, swoje kilka słów do książki dodały też trzy inne osoby: Alan Hicken, który wydany tekst odkrył w spuściźnie po Sydneyu George'u Hulme-Beamanie i opisał, jak ten tekst trafił w jego ręce; sam Sydney George Hulme-Beaman, który napisał kilka słów wstępu do spowiedzi mordercy; a także Paul Begg - historyk kryminalogii i jeden z najbardziej znanych badaczy morderstw Kuby Rozpruwacza.
        "Autobiografia..." składa się z trzech części. Pierwsza opisuje życie Jamesa Carnaca przed rokiem 1888, kiedy to spędza swoje życie jak większość jego rówieśników, ucząc się i organizując sobie rozrywki. Część druga opisuje zdarzenia roku 1888. Zaczyna się na kilka miesięcy przed pierwszym morderstwem, a kończy dnia 10 listopada, kiedy to James Carnac traci w wyniku wypadku nogę, co powoduje, że nie może już dalej zabijać. Trzecia część natomiast opowiada zdarzenia, które miały miejsce już w czasie spisywania tych wspomnień. Poza tekstem maszynopisu, w książce znajdują się również informacje, jak maszynopis trafił w ręce kolejnych osób, a także naukowe podsumowania całości i ocenienie jego autentyczności przez Paula Begga.
        Książka jest ciekawym spojrzeniem na umysł mordercy, który w 1888 roku zamordował sześć kobiet, po czym zniknął, aby do chwili obecnej stanowić zagadkę nie do rozwikłania. Pokazuje sensowną odpowiedź na pytanie, co skłoniło go do morderstw, a także, co spowodowało, że morderstwa się skończyły. Brak podstaw do identyfikacji autora uniemożliwia jednak stwierdzenie, czy faktycznie mógł być to morderca z Whitechapel, czy jest to jedynie jedno z wielu zagrań, których chwytali się autorzy przez wieki, aby zdobyć większą popularność.
        Osobny akapit postanowiłam poświęcić na analizę Paula Begga, która jest bardzo wnikliwa, ale to nie jej dokładność jest powodem, że zasłużyła na kilka osobnych słów z mojej strony. Powodem tym jest jeden akapit, który kończy wstęp do analizy tekstu, w którym to autor wyraża opinię, z którą definitywnie nie jestem w stanie się zgodzić. Twierdzi on, że James Carnac nie jest osobą, którą da się polubić. Jako potwierdzenie powyższej tezy podaje on argumenty, takie jak cynizm czy zjadliwe poczucie humoru, które według mnie nie są wystarczającym powodem, bym powiedziała, że nie da się polubić człowieka posiadającego takie cechy. Przytoczony przez niego cytat, mający potwierdzić to twierdzenie, będący jednocześnie dedykacją książki:
"Z podziwem i szacunkiem dla emerytowanych funkcjonariuszy londyńskiej policji metropolitalnej, pomimo wysiłków i kompetencji których wciąż żyję, by móc napisać tę książkę."
faktycznie można  odczytać jako objaw ironicznego i dość czarnego poczucia humoru, ale jest on jednak podszyty pewnym, głęboko ukrywanym jednak, szacunkiem.
        Ostatecznie książkę tę polecam tym, których historia morderstw Kuby Rozpruwacza fascynuje do dnia obecnego, a także tym, którzy zainteresowani są spojrzeniem do wnętrza umysłu mordercy. 
        Z pozdrowieniami
Rosalie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz