„Powieść historyczna”, taki znak
ostrzegawczy widnieje na okładce jakby miał odstraszać tych z czytelników, dla
których wieki przeszłe to głównie kolumny dat i
przedłużające się wywody. Na mnie jako osobie, zafascynowanej dawnymi
dziejami, to ostrzeżenie nie zrobiło wrażenia, a wręcz wzbudziło ambicję by
zmierzyć się z zawartością książki.
W dodatku odpowiada ona historię
nie byle kogo, lecz słynnej Lukrecji Borgii. Córki papieża Aleksandra VI,
siostry Cesara Borgii - człowieka, który
stał się inspiracją dla Machiavellego, gdy pisał „Księcia”. Można powiedzieć,
że upływający czas nie okazał się łaskawy dla jej osoby. Stała się uosobieniem
zepsucia, próżności i rozwiązłości, jaka panowała w jej czasach. Przypisywano
jej trucicielstwo, a nawet kazirodcze związki
z jej bratem i ojcem. Dzisiaj sądzi się, że część tych historii jest mocno
przesadzona i miała służyć tylko oczernieniu imienia Borgiów. Zdaje się, że
autor również powziął sobie za cel przywrócić Lukrecji jej dobre imię. Tu
jednak należy ostrzec wszystkich, którzy od powieści historycznych oczekują, że
trzymając się źródeł przedstawiają one opowieść opartą na faktach.
Otóż książka Scarsbrooka z
pewnością do takich nie należy. Większość to fikcja stworzona na potrzeby
powieści. Autor w mało wybredny sposób wycina wydarzenia, pasujące do
wymyślonego przez niego schematu i wkleja je do opowieści. Lukrecja jawi się
jako łagodna, niewinna choć nie pozbawiona intelektu dziewczyna, dla której
najcenniejsi są bliscy. Skrytobójstwa, intrygi, trucizny nie istniały w jej
świecie dopóki, jak sugestywnie można powiedzieć nie wyskoczyły i nie kopnęły
jej w tyłek. Okazuje się, że wrogiem, który burzy jej szczęście jest właśnie
jej najbliższa rodzina.
Trudno powiedzieć, by była to
ambitna powieść, jej język jest raczej prosty, a czasem wręcz razi tanią
ckliwością. Być może jest to kwestia tłumaczenia. Jednak czyta się ją
zaskakująco dobrze, szybko i bez zmęczenia. Mimo wszystkich jej wad, byłam
ciekawa zakończenia i pochłaniałam strona za stroną. Myślę, że to pozycja dla
osób, które nie wymagają wiele, a chcą sięgnąć po historię z czasów, gdy każda
kolacja na papieskim dworze mogła być twoją ostatnią. Choć spotkałam się z
wieloma nieprzychylnymi opiniami, nie powiem bym czuła jakiś niesmak po jej
przeczytaniu. Zwyczajnie, należy się tu oprzeć na zasadzie „co kto lubi” i nie
przejmować się innymi.
Ethlinn



